• Jak przygotować się do ślubu i nie zwariować?

Jak przygotować się do ślubu i nie zwariować?

2017-07-13 \\ Psychologia \\

Stres, nieprzewidziane wypadki, nadgorliwa rodzina - to wszystko może sprawić, że przygotowania do ślubu z przyjemnego oczekiwania zamienią się w prawdziwy koszmar. Jak nie pozwolić sobie zepsuć tego wyjątkowego dnia?

Nie oszukujmy się - nie da się przeżyć przygotowań do własnego ślubu bez odrobiny chociaż nerwów. Ogrom obowiązków, jaki na nas spada, chęć dogodzenia każdemu z naszych gości, w końcu mogące się pojawiać od czasu do czasu myśli o tym, czy na pewno podejmujemy właściwą decyzję - okazji do załamań nastroju nie brakuje. Najważniejsze jednak, by po każdym zwątpieniu przychodziła jeszcze większa radość z czekającej nas przygody, a ten wieńczący okres przygotowań dzień był pełen wyłącznie pozytywnych emocji. Podpowiadamy, jak ten wymagający czas przeżyć, żeby do dnia ślubu nie nabawić się nerwicy.

 

Zostań panią swojego kalendarza

Pewnie nie każda z nas jest miłośniczką planów, wykresów i zapisanych po brzegi kartek kalendarza, ale na tę okazję każda z nas powinna się nią stać. Planowanie w przypadku tak dużej imprezy, jaką jest ślub z weselem, to najlepsza gwarancja tego, że nie obudzimy się z paniką dwa dni przed ślubem, przypomniawszy sobie o niezamówionym bukiecie do kościoła.

 Pierwszym punktem na liście ślubnych obowiązków oczywiście jest wybór daty i zarezerwowanie jej zarówno w miejscu, gdzie ma się odbyć wesele, jak i w kościele. W tym samym czasie warto zacząć rozglądać się za fotografem i, jeśli jest dla niego miejsce w twoich planach, kamerzystą - ci najlepsi często mają grafik wypełniony na rok, a nawet dwa lata do przodu. Kolejnym, chyba najprzyjemniejszym punktem na liście przedślubnych zadań jest wybór sukni ślubnej. Pamiętaj, że salony sukien ślubnych w Warszawie czy Krakowie, ze względu na duże zainteresowanie, mogą nie przyjąć zamówienia, jeśli zostanie ono złożone później, niż ok. 4 miesiące przed ślubem. Najbezpieczniej na poszukiwania sukni wybrać się już 6-8 miesięcy przed ślubem. Nieco później na zakupy może się wybrać pan młody, ale i w jego przypadku lepiej za długo nie zwlekać.

Kolejne zadania, czyli wybór zaproszeń, transportu do kościoła, bukietu ślubnego czy dekoracji kościoła możesz odłożyć na dalsze miesiące. Najlepiej, jeśli wszystkie rozpiszesz sobie dokładnie z datami, do których ostatecznie musisz je załatwić. A przed każdym terminem ustaw sobie tygodniowe przypomnienie, żeby nie czuć, że robisz coś na ostatnią chwilę.

 

Poukładaj sobie priorytety

Potrzeba uszczęśliwienia wszystkich tkwi w nas głębiej, niż jesteśmy skłonne to przyznać. Dlatego kiedy mama narzeczonego błaga nas o zaproszenie jeszcze tej cioci z wujkiem, których narzeczony na oczy nie widział, ale przecież nie wypada inaczej, to prawdopodobnie się na to zgodzimy. A potem spędzimy pół nocy, próbując wszystkich usadzić tak, by nikt po czwartej kolejce, w odwecie za dawne historie, nie rzucił się sąsiadowi do gardła.

Ustępstwa i starania są w porządku, dopóki nie przesłaniają potrzeb najważniejszych osób na tej imprezie - Was. Dlatego jeśli fizycznie nie masz już gdzie upchnąć kuzynki trzeciego stopnia z mężem i trójką dzieci - tupnij nogą. Jeśli wujek wmawia ci, że nikt nie będzie chciał się bawić przy twojej muzyce - zamów dla niego jego ulubioną piosenkę i zapomnij o tym, co mówił. I tak nie uszczęśliwisz wszystkich - ktoś się obrazi, bo siedzi dalej od stołu państwa młodych niż inna osoba, ktoś będzie narzekał na klimatyzację, a jeszcze ktoś wyjdzie w połowie wesela, bo jego druga połówka przeceni siłę swojej głowy w obliczu spotkania z alkoholem. Pewnych zdarzeń nie unikniesz i najlepiej zawczasu pogodzić się z tym, że będą miały miejsce, by później obserwować je jedynie z lekką dozą satysfakcji, że wszystko przewidziałaś.

 

Ostatnia rada: ciesz się. Każdymi zakupami (nie zerkaj po nich na stan swojego konta), każdym gościem, który będzie chciał spędzić ten czas z tobą, każdą chwilą tego wyjątkowego dnia. Jeśli wszystko pójdzie dobrze - drugi taki się już nie powtórzy, dlatego wyciągnij z niego wszystko, co się da.

 

fot. Laurelle

Tagi: